wtorek, 28 czerwca 2016

Moja dieta redukcyjna

Witajcie, właśnie dobiega końca mój pierwszy dzień diety redukcyjnej i postanowiłam pokazać Wam przykładowy jadłospis podczas redukcji - 5 posiłków dziennie z rozpisaniem kaloryczności każdego z nich. Pewnie fakt, że są wakacje napędza niektórych z Was do odchudzania czy rzeźbienia swojego ciała, dlatego mam nadzieję, że to co dzisiaj pokażę i napiszę, okaże się dla Was przydatne. Nie ukrywam, że przez ostatnie miesiące trochę wyhodowałam tłuszczyku, głównie przez moje uzależnienie od słodkości, które pochłaniam codziennie, dlatego postanowiłam wziąć się w garść. Co istotne - nie będę sugerowała się wagą, a traconymi centymetrami, których wbrew pozorom nie potrzebuję tracić dużo, bo około 2 cm z najbardziej problematycznych miejsc. Tracone kilogramy to jedno, ale ważniejsze jest dla mnie zbudowanie masy mięśniowej, wymodelowanie ciała i zdobycie siły. Zważyłam się z ciekawości, żeby zobaczyć jak mają się do siebie tracone centymetry i waga, może kogoś to zaciekawi i nakłoni do przerzucenia się na mierzenie. Wykonałam o poranku wszystkie niezbędne pomiary: łydki, uda, ramię, talia, biodra. Za miesiąc (28 lipca) zamieszczę tutaj moje pomiary przed i po. 


Co się zmieni w moim schemacie dnia? Będę jadła regularnie 5 posiłków dziennie, bez żadnych wymówek, że nie chce mi się jeść kolacji, bo wcześniej nażarłam się ciasta etc. Generalnie nigdy nie byłam zwolenniczką liczenia kalorii, uważam to za stratę czasu, szczególnie jeżeli celem jest po prostu zdrowe i zbilansowane odżywianie. Jednak w moim przypadku będę musiała podliczać sobie te kalorie, gdyż łatwiej jest mi wtedy kontrolować ilości zjadanych pokarmów. Przyjmuję dietę 1800 kcal, na mniejszej kaloryce przy mojej aktywności fizycznej nie będę w stanie normalnie funkcjonować. Na codzień poruszam się rowerem lub sporo chodzę. Co więcej, ograniczam jedzenie mięsa, głównie wieprzowego (planuję wprowadzić to na stałe do swojego stylu życia), białko pełnowartościowe będę czerpała z jajek prosto z mojej wsi. Mięso ograniczam, bo źle się po nim czuje, a do tego dochodzą względy czysto etyczne i zdrowotne - co z tego, że mięso jest źródłem pełnowartościowego białka jak napakowane jest hormonami i całą gamą chemicznych substancji? Ograniczam, nie znaczy eliminuję - planuję jeść około 2 razy na tydzień. Oczywiście słodycze częściowo muszą odejść w zapomnienie - kwestia jest taka, że nie mogę jeść ich codziennie, nie zamierzam eliminować ich całkowicie, jak to w wakacje nie jeść lodów? no nie da się! :), dopuszczam wypady na pizzę czy inne przyjemności pod warunkiem, że wbije się to w zamierzoną kalorykę. Wszystko z umiarem - to jest zasada, którą się kieruję. Jestem raczej aktywną osobą, więc jak ta kaloryka podbije mi nawet o 200-300 kalorii, to się nie załamie, postaram się spalić tę nadwyżkę. Treningi będą 3 x tydzień minimum - a jak mi się będzie chciało, to i więcej :). Jeżeli ktokolwiek z Was ma ochotę się do mnie przyłączyć, zapraszam do skontaktowania się - przez e-mail czy fanpage na fb - razem raźniej :) Poniżej przedstawiam mój dzisiejszy jadłospis:



Śniadanko, godzina 7.30: Kanapki z domowym dżemem truskawkowym (2 łyżki), masłem orzechowym (łyżeczka), 50 g banana, ok. 10 g żurawiny i 3 plasterkami sera pleśniowego.
Kaloryczność: ok. 540 kcal  
Bułki dostępne na rynku są często zakłamane i zamiast mąki pełnoziarnistej czy razowej mają w sobie dodatek barwiącego karmelu, jednak nie miałam w domu innego pieczywa, a poza tym uwielbiam kanapki z bułkami, więc tutaj żądza smaku wygrała. Polecam czysty, żytni chleb na zakwasie.




Drugie śniadanie, godzina 10.30: Kasza manna (2 łyżeczki) na mleku 2% (150 ml), polana 3 łyżkami jogurtu zmiksowanymi z 2-3 truskawkami z dodatkiem mieszanki studenckiej.
Kaloryczność: ok. 360 kcal.
Wybaczcie za jakość zdjęcia, ale z braku czasu zrobiłam fotkę na szybkości telefonem.




Obiad, godzina 13.45: Pełnoziarniste naleśniki na wytrawnie (z farszem na bazie fasoli mung i pomidorów - przepis wstawię na bloga przy najbliższej okazji)
Kaloryczność 2 naleśników: ok. 540 kcal.





Podwieczorek, godzina 16.00 : Kefir + daktyle i orzeszki nerkowca
Kaloryczność: ok. 290 kcal




Kolacja, godzina 19.00: niestety nie mam zdjęcia, ale były to: pieczywo chrupkie razowe (3 kromki) z ogórkiem, polane odrobiną oleju lnianego.
Kaloryczność: 120 kcal

Łącznie: 1850 kcal

Trening: 25 minut cardio, 15 minut ćwiczenia na nogi i brzuch 

Jeżeli również planujecie redukcję tkanki tłuszczowej, to apeluję o to, żebyście nie podchodzili do tego zbyt obsesyjnie. Myślę, że dotyczy to głównie kobiet, mężczyźni jakoś rozsądniej podchodzą do żywienia. Nie wiem dlaczego tak jest, ale to prawda - kobietom łatwiej jest się wplątać w zaburzenia odżywiania. Ciężko jest wykryć tę granicę, po której zdrowe odżywienie staje się zaburzeniem. Zaburzeniem na tle psychicznym i zdrowotnym. Pamiętajcie, że bycie ''fit'', nigdy nie powinno stać się główną wartością waszego życia, a jedynie czynnikiem istotnym do osiągnięcia stanu dobrego zdrowia. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz