wtorek, 29 sierpnia 2017

Kasza jaglana z serem halloumi, mango i rukolą

  Podczas powrotu z pracy głowiłam się w autobusie, co by tu zrobić z resztką ugotowanej już kaszy jaglanej. Zbliżał się trzeci dzień odkąd nieużytkowana leżała w lodówce, więc chyba była to najwyższa pora, żeby ją jakoś sensownie wykorzystać. Kasza jaglana z warzywami kolejny raz, to nie był obiad, za którym szczególnie tęskniłam 😕 Na szczęście w lodówce odnalazłam rukolę, mango i ser halloumi, który kupiłam już 2 tygodnie temu (był nie otwierany i generalnie cechuje go długi termin przydatności do spożycia). Przygotowanie całości zajęło mi dosłownie 7 minut, więc źle nie jest :) Tym oto wstępem, którym wprowadziłam Was w mój świat rozmyślania o resztkach kaszy jaglanej 😂, zachęcam Was do zrobienia potrawy z przepisu.


Słów kilka o serku halloumi:
Staje się to dość popularny produkt. Przypuszczam, że jeszcze ze 2 miesiące i w internecie pełno będzie przepisów na jego wykorzystanie. Jest to półtwardy, elastyczny ser pochodzący z Cypru (ciekawostką jest fakt, że tylko Cypr ma prawo do jego wytwarzania). Pozyskiwany bywa z mleka owczego lub z jego mieszanki z mlekiem kozim i krowim. Najczęściej stosowany dodatek do serka, to mięta, jednak ja znalazłam wersję z bazylią. Ma wysoką temperaturę topnienia, dlatego może być podsmażany czy grillowany (bez dodatku tłuszczu) i szczerze powiem, że wtedy smakuje najlepiej! Pokrojony i spożyty bez obróbki smakuje strasznie słono. Cena za ok. 250 g, to 10 zł - mi wystarcza na 3 porcje.

Wartości odżywcze podane na 100 g:
Kcal: 321
Tłuszcz: 25 g, w tym kwasy tłuszczowe nasycone: 16g
Białko: 22g
Węglowodany: 1.9, w tym cukry: 1.6
Sól: 2.6 g



Składniki na 1 porcję:
  • 50 g kaszy jaglanej suchej do ugotowania (lub jeśli ktoś gotuje kaszę w woreczkach, to pół ugotowanego już worka)
  • 70 g mango
  • 2 garście rukoli
  • 1 łyżka oleju lnianego 
  • 4 plasterki sera halloumi (z bazylią)

Przygotowanie:
  • Ser podsmażyć lub podgrillować - po około 3 minuty z każdej strony.
  • Wymieszać w garnku ciepłą (nie gorącą) kaszę jaglaną z rukolą i olejem lnianym.
  • Pokroić mango
  • Na kaszy jaglanej położyć owoc i podsmażony/grillowany ser.


środa, 9 sierpnia 2017

Ciasto bez sacharozy z malinami


Sezon na maliny trwa, więc korzystajcie póki się da! W moim małym rankingu najzdrowszych, polskich owoców maliny plasują się w pierwszej piątce - są prawdziwą skarbnicą antyoksydantów. Nawet jeżeli chodzi o rankingi żywności skażonej pestycydami, maliny nie wypadają najgorzej. Najwięcej oprysków stosuje się na jabłkach, brzoskwiniach, truskawkach, winogronach. Przekazuję Wam szybki przepis na zdrowe ciacho z malinami:
  • 4 łyżki mąki orkiszowej
  • 4 łyżki mąki kokosowej
  • 4 łyżki mąki jaglanej
  • 3 łyżki otrąb żytnich
  • 5 daktyli
  • 60 g masła
  • 2 jajka
  • 5 łyżek erytrolu
  • 3 łyżki miodu
  • szklanka mleka/napoju mlecznego np. owsianego/orkiszowego/jaglanego
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 150-200 g malin 
  • opcjonalnie surowe kakao do posypania 

Przygotowanie:
- roztopić masło i miód, wymieszać z pozostałymi składnikami (oprócz malin). Mąka kokosowa strasznie chłonie płyny, dlatego jeśli masa wyda Wam się za gęsta dodajcie jeszcze 0.5 szklanki wody)
- wyłożyć masę do blaszki, na wierzchu poukładać maliny, powkładać posiekane daktyle i posypać całość surowym kakao lub gorzką czekoladą. 
- piec 40 minut w 180 stopniach.


piątek, 7 lipca 2017

Jogurtowo-jaglane | bezglutenu | bez dodatku cukru


   Moje próby robienia bezglutenowych ciast często kończyły się mało zadowalającym efektem, dlatego też nie chwaliłam się na blogu swoimi poczynaniami :) Dzisiaj trochę spontanicznie postanowiłam wykorzystać resztki agrestu, który upolowałam na targu (agrestu nie jadłam ze 3 lata! zaczynam to nadrabiać). Obawiałam się efektu, gdyż mimo faktu, że jest to proste ciacho, to przepis wymyśliłam sama od podstaw i nie szukałam żadnych inspiracji w internecie. No i bardzo dobrze! Bo ciacho ładnie wyrosło, wyszło przepyszne i delikatne. Ah, no i nie zawiera dodatku białego cukru. Idealnie :) 


Składniki na ciasto:


  • 200 ml jogurtu naturalnego
  • 2 jajka
  • 1 i 1/3 szklanki mąki jaglanej
  • 3/4 szklanki mąki kukurydzianej
  • 1/2 szklanki erytrolu/ksylitolu 
  • 3 łyżki płynnego miodu
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 200 g agrestu (do ciasta i do posypania na wierzch)

Na wierzch:

  • 200 g sera twarogowego chudego 
  • 1/2 szklanki mleka 
  • 3 łyżki syropu klonowego 
  • 1 łyżka erytrolu/ksylitolu 
  • Opcjonalnie: nasiona słonecznika/sezam/siemię lniane/ chipsy kokosowe/wiórki kokosowe

Przygotowanie:
Jak zwykle bez kombinowania:
- należy zmiksować wszystkie składniki na ciasto z wyjątkiem agrestu. Wylać ciasto do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia, powkładać do środka umyty agrest. Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 25/30 minut aż ciacho będzie miało lekko przypieczoną skórkę. 
- podczas pieczenia zblendować w misce ser, mleko, syrop klonowy i słodzik,
- po upieczeniu ciacha posmarować wierzch masą, ułożyć agrest i pozostałe dodatki. 


Agrest dobra rzecz, gdyż zawiera sporo składników antyoksydacyjnych: witaminę C, luteinę ochraniającą wzrok -> jeżeli siedzicie długo przed komputerem wcinajcie agrest!, witaminę A, do tego znajdziemy w nim potas (ok. 200 mg w 100 g), żelazo magnez. Niski indeks glikemiczny owoców sprawia, że mogą spożywane być one przez diabetyków (oczywiście z umiarem). Dla porównania IG agrestu wynosi ok. 20, a arbuza 70. 









środa, 12 kwietnia 2017

Kakao i czekolada - właściwości

To tak z okazji dzisiejszego dnia czekolady :) Cobyście z uśmiechem jedli ten smakołyk, bez myślenia o zbędnych kilogramach. Jeżeli chce się czerpać z czekolady najwięcej, to trzeba umiejętnie dokonać właściwego wyboru będąc na zakupach w sklepie. Najlepsze czekolady, to te które mają największą zawartość kakao - ja w swoim sklepie dorwałam taką, która ma 99% i jest wspaaaaniała :) Jest też jeszcze inna alternatywa... surowe ziarna kakao. Opcja najlepsza z najlepszych! Ziarna są produktem nieprzetworzonym, zawierającym najwięcej przeciwutleniaczy i dobrodziejstw. Jeżeli zdecydujecie się na zakup takich ziaren, to muszę Was uprzedzić, że w smaku są one specyficzne, mają posmak lekko metaliczny jak dla mnie, ale jak dodaję do owsianki czy na inny ciepły wyrób, to smakują całkiem dobrze (wszystko jest kwestią gustu i upodobań smakowych). Generalnie zachęcam do wypróowania! Oczywiście, skrajności w każdą stronę są złe, dlatego też nie zadręczajcie się zjedzoną porcją mega słodkiej, Waszej ulubionej czekolady. Wszystko jest dla ludzi. 
Wróciwszy do właściwości, natknęłam się na ciekawy artykuł wyjaśniający dlaczego kakao poprawia humor? Należy zacząć od tego, że jest źródłem polifenoli: flawonoidów, katechin, kwasu chlorogenowego, amin biogennych, pierwiastków i innych związków biologicznie aktywnych, do których należy m.in anandamid, będący neuroprzekaźnikiem z grupy psychoaktywnych kannabinoidów. Wydziela się podczas snu, relaksu, wysiłku fizycznego i odpowiada za uczucie euforii i szczęśliwości :). Kolejnym związkiem jest fenyloetyloamina, którą z jednej strony podejrzewa się o wywoływanie bólu migrenowego, a z drugiej o poprawę nastroju i pobudzenie - również jest neuroprzekaźnikiem wydzielającym się wraz z endorfinami podczas wysiłku fizycznego. Znowu zaznacza się tutaj istotną kwestię dawki - za dużo anandamidu i fenyloetyloaminy może powodować pogorszenie się formy psychicznej. Kakao poprawia humor, bo podobnie jak daktyle jest źródłem tryptofanu - aminokwasu niezbędnego do wydzielania hormonu szczęścia. Obecność wyżej wymienionych związków stwierdza się u osób szczęśliwie zakochanych. Flawonoidy zawarte w kakao korzystnie wpływają na układ sercowo-naczyniowy oraz krwionośny (magnez poprawia pracę serca, wzmacnia jego siłę). Z pierwiastków znajdziemy w nim również: żelazo, chrom, wapń. 
Reasumując, kakao najlepiej wpływa na: 
- koncentrację
- poprawę nastroju, redukcję stresu i wyczerpania psychicznego, fizycznego
- pobudzenie
- ochronę przed wolnymi rodnikami
- układ krążenia i serce

Tutaj zamieszczam źródła, z których m.in korzystałam, zachęcam do uzupełnienia wiedzy:

1.Kobus-Cisowska J., i wsp., Evaluation of the antioxidant activity of cocoa samples available on the market, Probl Hig Epidemiol 2014, 95(1): 138-142. --> http://www.phie.pl/pdf/phe-2014/phe-2014-1-138.pdf
2.Kwolek G. i wsp., Infl uence of anandamide, the endogenous agonist of cannabinoid receptors on the circulatory system, Postepy Hig Med Dosw. (online), 2005; 59: 208-218
3. Patelska M., Nebesny E., Właściwości odżywcze i aspekty prozdrowotne czekolady, Zeszyty naukowe, Chemia spożywacza i Biotechnologia, 2003. 
4. file:///C:/Users/ASUS/Downloads/articles20170412191125_66738.pdf


    niedziela, 12 marca 2017

    Ciasto kokosowo-ryżowe | bezglutenu



    Podobno wyszło pyszne. Sama spróbowałam tylko kawałek na ciepło, reszta się rozeszła w mgnieniu oka, także chyba niedługo zrobię jakąś powtórkę z rozrywki.  Ciacho dobre dla wszystkich zdrowych i tych z nietolerancją lub alergią na gluten. Nie rozwala się, nie kruszy, nie zawiera dodatku czystej sacharozy, można jeść je jako batoniki, zapakować do lunch boxa, dać Waszym bliskim jako mały gest. Proste w przygotowaniu, szybkie i smaczne - czyli tak jak Ziarnista lubi najbardziej. 

    Składniki:

    • 5 łyżek mąki kokosowej
    • 4 łyżki mąki ryżowej
    • 1 jajko
    • 6 łyżek substancji słodzącej (1 łyżka melasy trzcinowej, 5 łyżek erytrolu/ksylitolu)
    • 150 ml jogurtu naturalnego 
    • 1 szklanka wody gazowanej - dla uzyskania odpowiedniej konsystencji, gdyż mąka kokosowa chłonie bardzo dużo płynów. Wodę można zastąpić mlekiem.
    • 3 łyżki rozpuszczonego w kąpieli wodnej oleju kokosowego 
    • 1 spory, dojrzały banan 
    • 1/3 łyżeczki cynamonu
    • sezam i siemię lniane do posypania wierzchu ciasta 


    Przygotowanie:
    • Nie ma tutaj zabawy z oddzielnym miksowaniem jaj z cukrem, suchych i mokrych składników i tak dalej, i tak dalej. Prosto i szybko wystarczy wymieszać wszystkie produkty (jedyny mankament, to rozdrobnienie banana, co można łatwo wykonać już w garnku ze składnikami poprzez rozgniecienie go widelcem lub łyżką), wylać całość do keksówki, posypać sezamem i lnem. Piec 30 minut w 180 stopniach. 

    środa, 22 lutego 2017

    Pieczone pączki orkiszowe


    Co roku zbierałam się do przygotowania własnych pączków i co roku splot różnych wydarzeń sprawiał, że pomysł nie wychodził, ale teraz nie dałam za wygraną i już dzisiaj, aby Was trochę zachęcić do kucharzenia, postanowiłam zamieścić przepis. Jest to idealna alternatywa pączków dla osób dbających o linię, stroniących od smażenia. Zamiana mąki pszennej na orkiszową sprawia, że pączusie mają więcej wartości odżywczych tj. więcej błonnika, więcej witamin z grupy B, białka, selenu, cynku. 


    Składniki na 18 pączków:
    - 4 szklanki mąki orkiszowej 
    - 200 ml mleka 2% tł.
    - 50 g drożdży (pół kostki)
    - 60 g tłuszczu (wymieszałam pół na pół olej kokosowy i masło 82% tł.)
    - 2 jajka
     - 3/4 szklanki substancji słodzącej (u mnie ponad połowa szklanki cukru trzcinowego i 4 łyżki melasy z trzciny cukrowej - nadaje ona brązowej barwy ciastu, co fajnie imituje brązową barwę pączków. Można użyć ksylitolu lub erytrolu).
    - płaska łyżeczka cynamonu i 1/3 łyżeczki soli himalajskiej
    - 18 łyżek dżemu, budyniu, karmelu, powideł - tutaj macie dowolność :) Ja użyłam dżemu porzeczkowego i trochę roztopionych krówek. 
    - Składniki do ozdobienia: u mnie cukier puder (aby zachować jednak odrobinę tradycyjności :)), roztopiona gorzka czekolada, pokruszone jej kawałki, posiekana krówka karmelowa i sezam. Oczywiście Wy możecie dać ponieść się fantazji i ozdobić wedle upodobań. 

    Przygotowanie:
    - Należy zacząć od przygotowania rozczynu poprzez rozpuszczenie drożdży z dodatkiem cukru w ciepłym (nie gorącym) mleku. Odstawić rozczyn na 10 minut w ciepłe miejsce, aby go aktywować.
    - Po tym czasie rozczyn powinien delikatnie wyrosnąć, należy wymieszać go z pozostałymi składnikami (mąką, tłuszczem w temperaturze pokojowej, jajkami, substancją słodzącą, cynamonem, solą himalajską) i ugnieść ciasto - ok. 10 minut, aby wszystkie składniki się dobrze połączyły, a ciasto było zwarte. 
    - Odstawić ciasto na godzinę do wyrośnięcia.
    - Teraz można podzielić ciasto na kilka części, delikatnie rozwałkować (ciasto powinno mieć ok. 1 cm) i wycinać okręgi o dość dużej średnicy, nadziewać farszem, zlepiać brzegi. Druga opcja, którą ja uskuteczniłam, to po prostu odrywanie niewielkich ilości ciasta, formowanie okręgów takich jak na zdjęciu obok, nadziewanie farszem i również zlepianie brzegów. 
    - Tak przygotowane pączki należy piec przez 20 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni, a kolejno przyozdobić :)





    Smacznego!

    czwartek, 2 lutego 2017

    Ciasto fasolowo-kokosowe





    I
    dealna alternatywa słodyczy dla osób dbających o zdrowie. Ciasto wysokobiałkowe, gdyż przeważającym składnikiem jest fasola, aromatyczne i słodkie. Po prostu uwielbiam takie nieinwazyjne słodkości! Moja próba do muffinek z fasoli czerwonej zakończyła się klęską, ale postanowiłam spróbować trochę innej wersji, którą teraz uważam za udaną, więc i Wy się nie poddawajcie jak Wam coś raz nie wyszło i pamiętajcie, że do trzech razy sztuka. Czytajcie poniższą listę składników i biegnijcie do sklepu! :):



    Składniki:

    • 300 g ugotowanej fasoli białej (jeżeli wybieracie wersję mniej zdrową i szybszą - można użyć fasoli z jednej puszki)
    • 2 jajka
    • 5 łyżek wiórek kokosowych
    • 4 łyżki mąki kokosowej
    • Coś do posłodzenia: łącznie 7 łyżek: 4 łyżki ksylitolu, 3 łyżki melasy (melasa sprawia, że ciasto jest ciemniejsze, bardziej karmelowe) - można użyć tylko jednej substancji słodzącej, bądź dowolnie je modyfikować: melasę zastąpić miodem, skorzystać z samego ksylitolu, zamienić go na erytrol - jak wolicie! :)
    • 3/4 szklanki mleka - użyłam krowiego, ale jeżeli ktoś z Was cierpi na nietolerancję laktozy, może zmienić na mleko kokosowe
    • 3 łyżki oleju kokosowego
    • 1/2 łyżeczki sody i 1/2 łyżeczki cynamonu
    • Na wierzch opcjonalnie: sezam, żurawina, słonecznik, kilka kostek posiekanej czekolady

    Przygotowanie:
     Zmiksować fasolę z jajkami i olejem, kolejno dodać pozostałe składniki, wymieszać i  wyłożyć do blaszki (może być to keksówka/blaszka średniej wielkości np. ok. 25x20 cm/forma na tartę). Wierzch posypać dodatkami i piec ciasto przez 30 minut w 170 stopniach. Voila! 





    Informacje dla alergików:
    * Ciasto nie zawiera glutenu
    * Zamiana mleka krowiego na kokosowe sprawi, że będzie to również ciasto bezlaktozowe 

    czwartek, 5 stycznia 2017

    Gran Canaria od kuchni

    Wiem, że już początek stycznia i trochę odwlekałam dodanie wpisu, ale pomijając ten fakt stwierdzam, że podróże listopadową porą na ciepłe wyspy nie są takie złe. Tym razem wywiało mnie na Gran Canarię - jedną z Wysp Kanaryjskich. Troszkę witaminy D przyswoiłam, odpoczęłam, błogo się poleniłam i całkowicie odcięłam od wszystkich obowiązków, które mam w Polsce (a ostatnio mam ich naprawdę sporo, więc masz babo placek, teraz ogarniaj życie). Nie będę pisała o doznaniach turystycznych, tylko kulinarnych, ale jeżeli ktoś z Was rozważa podróż na Wyspy, chciałby o coś zapytać, to zapraszam do kontaktu. 


    Zdjęcia w większości robione telefonem, bo nie było warunków na wyjmowanie aparatu i świrowanie z aranżacją, ale mam nadzieję, że to wystarczy: 

    Mój mały raj - mieć drzewko pomarańczowe pod domem. Dla nich, to tak jak dla nas jabłoń, więc generalnie nie ma czym się tak bardzo zachwycać... jednak ja zazdroszczę! :D

    Tu z kolei drzewko oliwkowe - na targowiskach często można spotkać świeże oliwki na wagę, jednak z tego co wyczytałam nie warto jeść ich na surowo, są bardzo gorzkie. Najlepiej jeść je po odpowiedniej obróbce technologicznej. 



    Krzaczki z rozmarynem w losowych miejscach, why not? :) 


    Papas arrugadas con mojo rojo - ziemniaczki w mundurkach w soli morskiej z dodatkiem sosu na bazie papryki (mojo rojo, to wersja pikantnego, lekko ostrego sosu). Serwuje się to w prawie każdym lokalnym barze, punkcie gastronomicznym i nawet w sklepie. Całkiem dobre, ale to tylko ziemniaki z sosem - przydałby się nieco bardziej treściwy dodatek. 



    Tuńczyk - co kto lubi, ale szału nie było, choć wygląda mega apetycznie. To akurat nie mój obiad, ale spróbowałam - w subiektywnej mojej ocenie rybka plasuje się na niskiej pozycji. Kupiłam tuńczyka z puszki do Polski i ku mojemu zdziwieniu, tak jak nie lubię wszelkich potraw z tuńczykiem, tak tamtą puszkę mogłabym zjeść z samym chlebkiem. 


    PRZE-PY-SZNA sola! Nic dodać, nic ująć


    Raz zamówiłam sobie rybkę, która niestety była mrożona (kelner bez zawahania powiedział jak wygląda sprawa, nic nie ukrywał, nie kombinował, ale się uparłam i zamówiłam). Dobra, treściwa rybka.


    A do obiadku przepyszne koktajle. Mój oczywiście z zieleniną, a konkretniej ze szpinakiem, brokułem, mango, ananasem. Każdego smaku próbowałam i każdy był wspaniały. Owocowe produkty mają naprawdę obłędne.




    Z drzewka mandarynkowego! 


    Awokado - ciężko mi coś o nim napisać, gdyż samo w sobie nie jest intensywne w smaku, ale wersja kanaryjska bardzo dobra, bardziej wyrazista. 

    Karambole - w smaku jak połączenie śliwki z winogronem. Wersja dojrzała jest przepyszna, po przekrojeniu owoc ma kształt uroczych gwiazdek. W supermarketach niejednokrotnie widziałam karambolę za kilka złotych, wiec jak upolujecie jakąś promocję, to polecam spróbować (karamboli nie powinny spożywać osoby z chorymi nerkami, gdyż metabolity jej rozpadu mogą gromadzić się w narządzie, powodując nawet zagrożenie życia, ponadto zawiera sporo szczawianów). 


    Smoczy owoc - Pitahaya. Nie jest to owoc uprawiany na Wyspach Kanaryjskich, ale ogólnodostępny na prawie każdym bazarze. Wygląda ładniej niż smakuje. Taki ładny, a taki mdły i w zasadzie bez smaku. Ale do dekoracji jak znalazł:






    Banany mają małe, ale smaczne. Lepsze spotkałam na Malcie, ale te plasują się na drugim miejscu. Żałuję, że nie miałam okazji pozrywać bananów na kanaryjskiej plantacji :( 



    No bez porównania lepszy niż w Polsce!




    A to są owoce kaktusa. Te ze zdjęcia w smaku były średnie, mało wyraziste, ale wersja czerwonych owoców na plus - orzeźwiające, lekko cierpkie, ale zarazem słodkie.


    Churros - typowy, hiszpański przysmak. Zazwyczaj jada się go z czekoladą, ale tutaj zamówiliśmy wersję na wynos, bez dodatków. Przygotowywane są z pszennego ciasta, smażone na głębokim tłuszczu - w smaku nieco podobne do naszych pączków. 

    Kawa cortado ze słodzonym, skondensowanym mlekiem. Takie proste połączenie, a całkowicie zmienia smak kawy. Posmakowało mi na tyle, że czasem uskuteczniam tą recepturę w domu (na Gran Canarii jest plantacja kawy, zatem prawie codzienna kawa zakupiona w pobliskim punkcie gastronomicznym, musiała być zaliczona!). 


    Na Gran Canarii jest dużo kóz, a zatem i śmierdzących kozich serów. Te z ciemną skórką dla mnie były niezjadliwe, wersja biała z kanaryjskimi pomidorkami - super!  



    Paella - powszechne, hiszpańskie danie z ryżem i owocami morza. Podawana zazwyczaj jest na patelni, ale ta zakupiona została w jednym z miejscowych baro-restauracji (nie wiem jak to nazwać, bo na restauracje było to miejsce za mało wytworne, ekskluzywne? a na bar za bardzo restauracyjne :)). Owoców morza nie lubię, więc posłużę się opinią koleżanki: ''Jest poprawna''. 


    Omlet z hiszpańskim chorizo. Pyszotka! 




    Lokalne alkohole: piwo Tropical w wersji cytrynowej na plus, zaś ten zwykły, chmielowy taki sobie. Wina oczywiście wyborne, dość mało pokosztowałam, ale nie trafiłam na żadne niesmaczne. Na końcu specjały z kanaryjskiej wytwórni rumu i likierów. Mocne, ale smaczne! Gdzieś tam z tyłu na ostatnim zdjęciu wyłania się wino z lemoniadą - często kupowane przez turystów, choć jest to jedno z najtańszych wyrobów alkoholowych na Wyspach: