piątek, 16 grudnia 2016

Tempeh w sosie pomidorowo-pomarańczowym

  To jest to na co czekałam od kilku miesięcy! Przepyszny, rozgrzewający, nieco mniej rutynowy niż ostatnimi czasy - obiad. Ostatnie tygodnie minęły mi na ciągłej przeplatance między studiami, a pracą (między te absorbujące zajęcia wplątałam spotkania z najbliższymi i  wyjazd na urocze Wyspy Kanaryjskie, o których post pojawi się w przeciągu najbliższych dni). 
  Co wykańcza bardziej? Studia. Nie ma w nich spójności, wszystkie zajęcia są porozrzucane. III rok miał być lżejszy, miało być mniej zajęć, miał być czas na pisanie pracy dyplomowej, miał być spokój, ale NIE MA! Jest za to mnóstwo projektów i zajęć, brak przepływu informacji i z mojej strony lekka nieogarniętość. Pisania pracy nie zaczęłam i nie zacznę w przeciągu najbliższego czasu, bo nie mam kiedy. Trzeba trochę podgonić, zrobić projekty, przygotowywać się do sesji, pomóc rodzinie w organizacji Świąt, w końcu porządnie posprzątać (tak, nawet nie pamiętam kiedy ostatnio posprzątałam w szafie, za szafą, pod dywanem, i tak dalej). Moje ''kucharzenie'' ograniczało się do tego, żeby ugotować kaszę, warzywa i polać to olejem lnianym. Czasem zaszalałam i zrobiłam kotleciki z fasoli, a tak to liczyłam na dobre serce mamy, która się nade mną zlituje i ugotuje czasem jakąś zupkę lub upichci bitki z kaszą gryczaną. 
  Cieszę się strasznie, że mogę w końcu usiąść, obejrzeć film, przeczytać thriller, ugotować pyszny obiad (zaraz biorę się za piernik :)) i napisać w końcu post na bloga. Tego mi trzeba było. Wyrzuciłam z siebie już to, co tak bardzo mi ciążyło, więc przejdę do meritum: 

Upolowałam w sklepie promocję na tempeh wędzony, którego jeszcze nigdy nie jadłam, więc zachwycona włożyłam kostkę do koszyka i tak o to wynalazłam swój nowy, ulubiony produkt sojowy. Tempeh, to nic innego jak sfermentowane ziarna soi (fermentacja odbywa się dzięki grzybkowi z rodzaju Rhizopus oligosporus), które w przypadku tego produktu zostały poddane procesowi wędzenia. Tempeh jest naturalnym źródłem aminokwasów egzogennych (zawiera 19% białka), kwasów tłuszczowych (w tym omega-3), witamin z grupy B (najwięcej w nim kwasu foliowego i wit. B3), minerałów: żelaza, potasu, wapnia i sojowych izoflawonów o właściwościach m.in ochraniających komórki, regulujących poziom trójglicerydów we krwi czy obniżających ryzyko wystąpienia chorób układu krążenia  Dzięki fermentacji ziarna soi stają się łatwostrawne i wykazują pozytywny wpływ na mikroflorę jelitową. 




Składniki na 1 porcję: 
- 200 g pomidorów z puszki (produkty w puszkach nie są najlepszym rozwiązaniem ze względu na toksyczne substancje w nich zawarte tj. BPA, ale zimą ciężko znaleźć smaczne pomidory, więc wybranie od czasu do czasu wersji puszkowanej warzyw nie powinno stanowić zagrożenia życia :)). 
- sok wyciśnięty z połowy pomarańczy
- 1/2 czerwonej cebuli (ok. 40 g)
- ryż (ja użyłam ryżu białego, ale polecam pełnoziarnisty) - ilość wedle uznania (na zdjęciu jest 60 g)
- przyprawy: 1/3 łyżeczki czosnku suszonego, 1/2 łyżeczki przyprawy curry, kilka kropel sosu tabasco i szczypta pieprzu cayenne (można pominąć użycie tabasco)
- 1 łyżka oleju do podsmażenia cebulki (użyłam kokosowego)
- tempeh wędzony 100 g
- woda - opcjonalnie, w zależności od tego jak gęsta będzie potrawa

Przygotowanie:
- ugotować ryż, a w międzyczasie:
- pokroić cebulkę w kosteczkę i podsmażyć na rozgrzanym oleju (ok. 3-5 min.)
- dodać pomidory i wyciśnięty sok z pomarańczy. Dusić pod przykryciem 10 minut co chwilkę mieszając i rozdrabniając pomidory. 
- dodać pokrojony w kostkę tempeh i przyprawy, dodać trochę przegotowanej wody jeżeli sos jest z byt gęsty, wymieszać. Dusić jeszcze 8 minut. 
- spróbować potrawy, ewentualnie dolać wody, doprawić, poddusić jeszcze 2 minuty i zdjąć z ognia.
- ułożyć sos na ryżu



Nie dodawałam soli, ani do gotowania ryżu, ani do potrawy (sól była jedynie w tempehu), a smak okazał się bardzo intensywny. Kapsaicyna z sosu tabasco i pieprzu cayenne zniwelowały dokuczający mi od kilku dni ból gardła. Same plusy. Przygotowanie sosu nie zajmuje dużo czasu, a smak jest wyśmienity - można zamiast tempehu użyć mięsa i też będzie super :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz